Co się stało z drzewami obok stawu Skrzynczyna?




Czy staw Skrzynczyna stanie się wizytówką miasta?

Rewitalizacja stawu Skrzynczyna mocno dała w kość okolicznej zieleni. Podczas prac naruszono korzenie części drzew, które teraz najpewniej uschną. Ten sam los sam spotkał już większość posadzonych tam tui.

Na początku oczyszczono i odmulono staw. Potem obok utworzono dwie ścieżki edukacyjne: jedna z nich jest poświęcona faunie i florze, druga zaś grzybom.




Zamontowano też bramy wejściowe i ławki. Na stawie pojawiła się też pływająca po nim fontanna. Wysokość strumienia dyszy głównej sięga 12. metrów. Urządzenie to nie tylko cieszy oko mieszkańców, ale także natlenia wodę w Skrzynczynie.

Ale są i kontrowersje. Radny Marcin Lach, który zwraca uwagę na zieleń, która… uschła.

– Podczas prac rewitalizacyjnych, niestety, naruszono korzenie niektórych drzew. Wcześniej czy później one uschną i trzeba będzie je wyciąć. Już teraz uschnięte są tuje. Z tego co wiem, firma, która wykonała te nasadzenia, nie dała nam na nie gwarancji, a więc coś musimy tam zrobić. To teren zielony i jakiś cień jest tam potrzebny.

Co się stało z drzewami obok stawu Skrzynczyna?
Radny Marcin Lach




Aby nie być gołosłownym Marcin Lach przedstawił na to pomysł. Zaproponował, aby miasto uruchomiło program, który aktywizowałby mieszkańców.

– Chodzi o to, aby można było w określonym miejscu posadzić drzewo lub krzak z jakąś tabliczką. Pamiętajmy, że z drugiej strony Skrzynczyny mamy cmentarz. Można byłoby więc takimi drzewami oddzielić oba te obszary – dodał.

Co na to burmistrz Bogusław Kmieć?

– Tuje posadzono w końcówce rewitalizacji Skrzynczyny. Susza spowodowała jednak, że część z nich uschła. One były od czasu do czasu podlewane, to było duże przedsięwzięcie. O pomoc w tym zakresie prosiliśmy o to strażaków ochotników. Niestety nie wszystko dało się uratować. Podobny problem jest na murawie sędziszowskiej Lechii, gdzie trawa wymaga intensywnej pielęgnacji. Nie zawsze możemy użyć tyle wody, ile byśmy chcieli, a więc musimy to robić racjonalnie – zastrzegł burmistrz.




Czy "Ługi Wolickie" staną się atrakcją turystyczną?
Burmistrz Bogusław Kmieć.

Burmistrz obiecał też, że obok stawu Skrzynczyna na pewno pojawią się nowe drzewa:

– W jakich miejscach będą te nasadzenia, tego jeszcze nie wiem. Trzeba będzie się nad tym spokojnie zastanowić, bo nie chcemy wprowadzić chaosu obok stawu. Co do programu sadzenia drzew, myślę że to dobry pomysł. Byłoby fajnie, gdyby każdy mógł posadzić drzewo i mieć po tym pamiątkę w miejscu publicznym i często odwiedzanym. Jest nad czym myśleć.




1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.




Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.